11.07.2012

NOWY BLOG . !

NIE SPODZIEWALIŚCIE SIĘ MNIE TAK WCZEŚNIEJ. MAM DLA WAS ŚWIETNĄ WIADOMOŚĆ ZAŁOŻYŁAM NOWEGO BLOGA. MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ SPODOBA. DZISIAJ DODAŁAM BOHATERÓW. PROLOG DODAM MOŻE JESZCZE DZISIAJ ALBO JUTRO. POSTANOWIŁAM ŻE ZACZNĘ PISAĆ SZYBCIEJ ŻEBY WAM SIĘ NIE PRZYKRZYŁO.  PIERWSZY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ NIESTETY W PO 10 SIERPNIA. PRZEPRASZAM ŻE TAK PÓŹNO. NIE ZDRADZĘ WAM O KIM BĘDZIE TA HISTORIA SAMI SIĘ PRZEKONACIE SIĘ CZYTAJĄC. NO NIC TO DAJE WAM TEGO LINKA ; )



POZDRAWIAM Martuu ; 3



8.07.2012

Podsumowanie + pożegnanie


Epilog zawarty w poście poniżej 
Jest to podsumowanie przez autorkę tego bloga. Treść nie zwiera nic związanego z przyszłością bohaterów. 


Czyli to już na prawdę koniec. Dziękuję za piękne 4 miesiące, gdzie mogłam pisać wam to i wy to z wielką chęcią czytaliście. Dziękuję za każdy komentarz, za każde wyświetleń. Dziękuję za to że dałyście szansę mojemu opowiadaniu i zostałyście ze mną do samego końca. Szczególnie dziękuję osobą które komentowały regularnie.  Nie wiem co mam pisać bo to nie wyrazi mojej wdzięczności do was. Dziękuję osobą które to w ogóle czytał po prostu wielkie DZIĘKUJĘ. I pomyśleć że już nie będę zastanawiała się co napisać w nowy rozdziale, jak was zaskoczyć. Przykro mi że to już koniec ale wiecie każdy blog ma swój koniec. 


Przepraszam jeśli kogoś zawodziłam  jakimkolwiek rozdziałem , ale starałam się przelać na ekran komputera to co miałam w głowie i chciałam to robić jak najlepiej. Przepraszam za wszelkie niedociągnięcia, za błędy ortograficzne. A szczególnie przepraszam, że tak za bardzo nie skupiałam się na innych chłopakach z One Direction. Wiem że to wielki minus tego opowiadania. Chciałam się skupić najbardziej na historii Alice. Przepraszam jeśli kogoś tym zawiodłam. Zdaję sobie sprawę z tego że wiele rzeczy było zbyt idealnych i mimo iż zdarzały się niektóre smutniejsze momenty które i tak kończyły się Happy End'em. Ale po postu za vardzo kocham tego bloga i za bardzo związałam się z bohaterami że po prostu nie mogłam zrobić im krzywdy. Był to mój pierwszy blog i starałam się uczyć na błędach. 

Alice i Rosy mają coś wspólnego ze mną. Alice była nieśmiałą dziewczyną, w rzeczywistości też taka jestem , a Rosy to wulkan energii ( może nie ukazałam tego za bardzo za co przepraszam ), czasami też potrafię mieć odpały, że ciężko mnie uspokoić. Dobra nie będę was zamęczać.

Kto wie może kiedyś powrócę do pisania dalszej historii Niall'a i Alice. Nie wiem sama jeszcze jak powrócą pomysły dotyczące tego opowiadania to na pewno.

Większość z was zastanawia się co z drugim blogiem. Otóż wystartuje on w drugiej połowie sierpnia, ponieważ w piątek wyjeżdżam no i potem wracam no i znowu wracam, jestem dwa dni w domu i znowu wyjeżdżam. Jak wrócę to od razu zacznę pracę nad drugim blogiem. Odwiedźcie bloga w drugiej połowie sierpnia, ponieważ pojawi się link. 

Pewnie połowa z was tego nie przeczytała, ale co tam chciałam wylać to co czuję. Blog nie zostaje usunięty ponieważ mam do niego wielki sentyment i z bólem serca bym musiała go usunąć. 

Jeszce raz takie bil SERDECZNE DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM CZYTELNIKOM BLOGA ♥ Za równo tym które śledzą historię Niall'a i Alice od początku i tym którzy dopiero nie dawno poznali ich historię i tym którzy w przyszłości poznają i przeczytają ich historię po zakończeniu ( może będą takie osoby ;) ) Jestem Wam wszystkim niezmiernie wdzięczna za całe wsparcie jakie mi dawaliście po prosu za wszystko. Na sam koniec napiszę wam jeszcze raz KOCHAM WAS. ! 

Bloga założyłam 3 kwietnia 2012 roku było to naprawdę 4 wspaniałe miesiące. Cieszę się i dziękuję osobą które mi towarzyszyły przez te 4 miesiące. 

No to już chyba na tyle : )
Do zobaczenia nie długo Directioners . ! 
Wielkie całusy i pozdrowienia Martuu ; *



Epilog

* 5 lat później *

Dzisiaj mija dokładnie 5 lat odkąd jestem z Niall'em. Od samego rana chodził jakiś poddenerwowany i gadał sam do siebie. Jedynie powiedział mi że mam być gotowa o 17 : 00, bo mnie gdzieś zabiera. Było przed 15, poszłam na górę wzięłam kąpiel i ubrałam się w TO . Włosy wyprostowałam i na twarz nałożyłam delikatny makijaż.  Gotowa zeszłam już na dół. Niall kręcił się po całym salonie i znowu gadał  sam do siebie.
- Niall możemy iść . ? - zapytałam 
- Tak tak już - złapał mnie za rękę
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy droga zajęła nam kilka minut. Przyjechaliśmy w to miejsce gdzie Niall po raz pierwszy zabrał mnie na randkę. Było dokładnie tak samo, kocyk, truskawki w czekoladzie no najważniejsze my. Słychać było szum morskich fal. 
- Jest tak samo idealnie jak na pierwszej randce - uśmiechnęłam się
Niby wszystko było idealnie, ale Niall nie był obecny myślami, w ogóle się nie odzywał. 
- Niall czy wszystko w porządku. ? - w końcu zapytałam
- Tak - odparł z niepewnością - Tylko się  trochę denerwuję 
- Czym, ? 
Wziął głęboki oddech, po czym uklękną przede mną. 
- Alice... - zaczął wyciągać coś z kieszeni - Kocham Cię ponad życie i chciałem cię zapytać czy uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na świecie i wyjedziesz za mnie , ? -otworzył pudełeczko z pierścionkiem 
Zaniemówiłam, patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami. Niall patrzył na mnie wyczekująco. 
- Boże...Niall oczywiście że TAK, !  - krzyknęłam rzucając mu się na szyję. Z tej całej radości aż się rozpłakałam. 
- Spokojnie - z tego wszystkiego przewróciłam go na piasek leżąc na nim. Leżeliśmy wtuleni w siebie, ciesząc się sobą. 
- Czyli się zgodziłaś,  to oznacza, że nie długo będę mógł cię nazywać Panią Horan - uśmiechnął się
- A jakbym miała się nie zgodzić , ? - odpowiedziałam również z uśmiechem, i pocałowałam go najczulej jak potrafiłam .


Moja mama z wielką radością przyjechała wiadomość o ślubie, rodzice Niall również, podobnie jak Rosy, Camill i Enie ( które stały mi się prawie tak samo bliskie jak Rosy ) i chłopcy. Pewnie jesteście ciekawi co u nich. ? Liam planuje się oświadczyć nie długo Rosy, Zayn i Camill tworzą nadal szczęśliwą parę, Louis i Eleonor są dwa miesiące po ślubie a Harry i Enie nadal są zabójczo w sobie zakochani. 


Przygotowania do ślubu zaczęły się dosyć szybko i pełną parą. Niall ma dosyć dużo rodzinę, więc musieliśmy rozesłać dużo zaproszeń. Moją druhną została oczywiście Rosy.  Jeśli chodzi o szukanie sukni ślubnej to było kiepsko. Wszystkie które mi się podobały na wystawach ale na mnie nie leżały już tak idealnie. Albo to fason zły, albo coś za bardzo odstawało , albo źle leżała. Wiele razy Niall proponował że zamówi mi suknie szytą specjalnie dla mnie, ale ja za każdym razem odmawiałam.

Byłyśmy z Rosy już chyba w dziesiątym sklepie ze sukniami ślubnymi. 
- Co myślisz o tej , ? - zapytałam wychodząc z przebieralni 
- Niee - odparła Rosy, krzywiąc się
- A ta. ? - spytałam po chwili
- Nie 
Westchnęłam i zabrałam się za przymierzanie ostatniej sukienki która mi została. Spojrzałam w lustro wyglądałam dosyć dobrze.
- No a ta , ? - spytałam , przygotowując się na niezadowolenie ze strony Rosy
- O ja cie , ! - zachwyciła się - Ta ta jest idealna wyglądasz jak prawdziwa księżniczka, leży idealnie i w ogóle jest piękna jak z bajki . Kiedy Niall cię zobaczy szczęka mu opadnie z wrażenia 
Uśmiechnęłam się na myśl o tym.
- No dobra ty już masz sukienkę to teraz płacimy i lecimy coś szukać dla mnie przecież ja też muszę wyglądać idealnie - puściła do mnie oczko 

Czas do ślubu zleciał bardzo szybko. Nim się obejrzeliśmy, szykowaliśmy już uroczystość. Tego dnia musiałam wstać dosyć wcześniej, ponieważ było bardzo dużo roboty z moim wyglądem. Kiedy nareszcie znalazłam się przed wejściem do kościoła, byłam strasznie poddenerwowana. 

- Spokojnie - ścisną mnie za rękę mój ojczym ( zapomniałam wspomnieć że moja mama po raz drugi się ożeniła i jest naprawdę szczęśliwa, polubiłam Max'a ) 
- Boje się - wyszeptałam
- Nie bój się ty kochasz go on kocha ciebie to jest najważniejsze - powiedział
Nagle zabrzmiała muzyka.
- Gotowa , ? - zapytał
- Tak - drzwi się otworzyły 
Wkroczyliśmy do kościoła. Przywitała nas setka spojrzeń, przepełnionych radością. Jednak inni w tym momencie nie liczyli się liczył się chłopak stojący przy ołtarzu, w drugim końcu kościoła. Odwrócił się w moją stronę i obdarzył mnie ciepłym uśmiechem. W jego oczach dostrzegłam miłość. Obdarowałam go najsłodszym uśmiechem. Była taka szczęśliwa. To był najwspanialszy i najpiękniejszy dzień w moim życiu. 




Jesteśmy już dwa lata po ślubie. Nadal kochamy się równie mocno. W dodatku nie długo zostaniemy rodzicami. Tak jestem w ciąży. Jest to już 5 miesiąc. Będzie to chłopczyk, postanowiliśmy razem z Niall'em że nazwiemy go Liam po wujku. Może jesteśmy trochę młodzi, ale nie chcieliśmy czekać z założeniem rodzinny. Obije wierzymy że sobie poradzimy. 


Stałam na tarasie obserwując nasz piękny ogród.  Kupiliśmy piękny dom w zacisznej okolicy. Poczułam jak ktoś obejmuje od tyłu i kładzie ręce na brzuch. Obróciłam się lekko - było to oczywiście Niall. Uśmiechnęłam się a on oparł głowę na moim ramieniu. 
- Kocham Cię - wyszeptał
- Ja ciebie też - powiedziałam również szeptem
Odwróciłam się przodem do niego, a on mnie objął, trzymając ręce na moich plecach. Chwilę wypatrywaliśmy się w swoje oczy, po czym nasz usta złączyły się w pocałunku.


Jeśli chodzi o zespół. Nie nie rozpad się. Chłopaki nadal nagrywają piosenki, koncertują i spotykają się z fanami. Nie żyją już na tak pełnych obrotach jak kiedyś co działa na ich korzyść. teraz kiedy jestem w ciąży,  Niall stara się poświęcać mi jak najwięcej czasu. W najbliższym czasie koncerty chłopaków będą dość ograniczone., zwłaszcza kiedy ma się urodzić mały Liam. Jednak prawdziwi Directioners nie mają im za złe, rozumieją i wspierają go. 


Jak sami widzicie wszystko ułożyło się wspaniale.  Kto by pomyślał że największe szczęście odnajdę na studiach w Londynie. - Dziękuję osobą którą dały mi taką szansę 








* mam nadzieję że wam się spodobało. Podsumowanie bloga w poście powyżej. *

6.07.2012

Rozdział 40 - " Z tobą zawsze i wszędzie " OSTATNI


Rozdział dedykuje wszystkim moim wspaniałym czytelniczkom a szczególnie Paulinie i Kamili które obie wspierały mnie dziękuje im za to ; * 


Od razu podniosłem się z krzesła i podbiegłem do niego, reszta moich przyjaciół tez tak zrobiła.
- I . ? - zapytał się Liam
- Żyje- powiedział lekarz a ja odetchnęłam z ulgą 
- Ona żyje żyje - przytulił się do mnie Lou
- Przepraszam ale muszę już iść - odszedł lekarz
- Mówiłem że wszystko będzie dobrze - odezwał się Harry
- Nie mówiłeś tak - powiedział Louis
- Ale tak myślałem a to prawie to samo - powiedział oburzony Harry
- Przepraszam kiedy Alice Smith będzie przewieziona na salę , ? - zapytała Rosy pielęgniarki która wychodziła właśnie
- Zaraz ją przewieziemy - odpowiedziała - Poczekajcie chwilę - odeszła
Usiedliśmy na krzesła i czekaliśmy aż przyjdzie do nas pielęgniarka i powie nam że możemy wejść do sali zobaczyć się z Alice. Po jakiś 20 minutach mogliśmy wejść do niej do sali. Wyglądała o wiele lepiej nie przed operacją, była uśmiechnięta. Jej uśmiech to mój uśmiech, w końcu mogłem odetchnąć z ulgą że jej życiu nie zagraża już śmierć. Lou chyba cieszył się bardziej ode mnie że Alice jest cała i zdrowa bo latał po sali i mówił " Dziękuję dziękuję ". 


* Kilka dni później *


Dzisiaj w końcu Alice zostaje wypisana ze szpitala, przygotowałem dla niej coś specjalnego mam nadzieję że jej się spodoba. 


* oczami Alice *
No i gdzie on jest. ? - powiedziałam sama do siebie . Dzisiaj wypisują mnie ze szpitala a go nie ma wręcz idealnie, miał przyjechać 20 minut temu. Zdenerwowana chwyciłam torbę i zmierzyłam w kierunku wyjścia ze szpitala. Super jeszcze leje, nie ma żadnej taksówki a metro jest 1 km z stąd super. Wyciągnęłam telefon i wykręciłam numer do Louis'a może on po mnie przyjedzie. Zgodził się na szczęście. Po 5 minutach Louis już zajechał autem po szpital.
- A ty co taka zdenerwowana. ? - zapytał kiedy wsiadłam do auta
- Proszę cię miał po mnie Niall przyjechać, dzwoniłam do niego kilka razy ale włączała się poczta głosowa tak jakby go wcięło - powiedziałam
- No masz rację  dzisiaj jak rano wyszedł z domu tak wrócił przed twoim telefonem do mnie a kiedy się spytałem gdzie on był to powiedział " Nie teraz " i poszedł na górę - powiedział - To do domu . ? - zapytał
- Tak - odpowiedziałam
- No to w drogę - odpalił auto
Droga ze szpitala trwała 30 minut. Przez całą drogę Lou starał się mnie pocieszyć i wychodziło mu to rewelacyjnie.
- Jesteśmy - podjechał pod dom
- A ty co nie idziesz . ? - zapytałam
- Niee ja jadę do Eleonor trochę - powiedział
- Aha to jeszcze dziękuję że po mnie przyjechałeś - powiedziałam i wysiadłam 
- Nie ma sprawy - usłyszałam jak zamykałam drzwi. Z piskiem opon odjechał.
Powoli skierowałam się do drzwi. Chwyciłam za klamkę drzwi o dziwo były otwarte. weszłam do środka. Nikogo nie było . ? Super gorzej być nie może, ale chwila coś słyszałam. Spokojnie odłożyłam torbę. Z kuchni wzięłam wałek i skierowałam się na schody. Na schodach było rozświetlone świeczki i były posypane płatkami róż. Wałek odłożyłam na szafkę obok schodów. Spokojnymi krokami kierowałam się na górę. 




Na piętrze też było pełno świec i płatków róż. Płatki róż kończyły się przed wejściem do łazienki. Chwyciłam z klamkę i weszłam. Jeszcze raz pełno świec i płatki róż. A na szafce leżała karteczka. Wzięłam ją i przeczytałam

" Wykąp się i zejdź na dół będę czekał. Niall xoxo "

I ta złość na niego nagle zniknęła. Przygotował mi kąpiel w dużej wanie ( która wyglądała tak ). Ściągnęłam ubrania, włosy związałam w koka i weszłam do wanny. Kąpiel ta był odprężająca i relaksująca, tego mi trza było. Nie siedziałam zbyt długo, bo nie chciałam aby Niall na mnie czekał. Wyszłam, owinęłam się ręcznikiem i skierowałam się do sypialni. Moje  delikatne ciało posmarowałam czekoladowym balsamem i ubrałam się w TO . Włosy rozpuściłam i wyszłam z pokoju. Na dole czekał na mnie Niall ubrany w czarny garnitur. 
- Wyglądasz przepięknie - pocałował mnie
- Dziękuję ty też słodziaku - uśmiechnęłam się na co on się zarumienił
- Zapraszam - podał mi rękę chwyciłam ją i pociągnął mnie do salonu. Ale to już nie przypominało salonu. Nie było tam kanapy, ani stołu gdzie zawsze jedliśmy wspólne śniadania. Tylko stał tam jeden stół zastawiony dla dwóch osób.  Wszędzie były nasz wspólne zdjęcia. Z wrażenia poleciała mi łza.
- Alice kochanie nie płacz - otarł łzę 
- Ale to ze szczęścia - powiedział po czym mocno go przytuliłam - Dziękuję - wyszeptałam
- Nie masz za co - pocałował mnie w głowę
Razem zasiedliśmy do stołu i kosztowaliśmy się pysznym spaghetti które sam Niall ugotował. Rozmawialiśmy , śmialiśmy się było cudownie. W pewnej chwili zabrzmiała muzyka . Niall wstał od stołu
- Zatańczysz , ? - wyciągnął do mnie rękę
- Z tobą zawsze i wszędzie - podałam mu rękę 
Stanęliśmy na środku pokoju. Mocno wtuliłam się w niego. Czułam jakby czas stanął. Jestem szczęśliwa mam wspaniałego chłopaka, przyjaciół i rodzinę. Kocham ich nad życie, dziękuję za wszystko. Kto by pomyślał że studia w Londynie zmienią się w coś tak wspaniałego. Każdy dzień z nim jest wspaniały, każda chwila i każda minuta. Mimo wielu przeszkód na drodze nasza miłość przetrwała. Zostałam w 100% zaakceptowana przez fanki Niall jak i całego zespołu. Rodzina Niall'a mnie polubiła. Kto wie co nas czeka dalej w przyszłość po żyjemy zobaczymy. Mam nadzieję że to coś wspaniałego będzie. ŻYCIE TO JEDNA WIELKA NIEWIADOMA.




* Kochani to jest rozdział 40 i z przykrością stwierdzam że jest to ostatni rozdział, wiecie to niesamowite uczucie było pisać to dla was. Nie długo pojawi się Epilog.  Chciałam wam podziękować za wszystko, za ciepłe komentarze, za każde wyświetlenie i szczególnie za to, ze czytaliście to. Gdyby nie wy czytelnicy pisanie tego nie miałoby sensu. Mnie też jest przykro że to już koniec. Każda minuta spędzona na tym blogu była wspaniała, kiedy czytałam te wszystkie komentarze od was robiło mi się ciepło w serduchu i pojawiał się wielki uśmiech na twarzy. Dziękuję za każde słowa wsparcia nie wiem co mam pisać bo to nie wyrazi mojej wdzięczności do was. KOCHAM WAS nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo. Nie będę się jeszcze z wami żegnać. NA SAM KONIEC JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKUJĘ . Do zobaczenia nie długo.*
 Pozdrawiam Martuu ; 3



3.07.2012

Rozdział 39 " Będzie dobrze, będziemy szczęśliwi "

* Perspektywa Rosy "


- I co z nią . ? - podbiegłam do lekarza
- Przykro mi bardzo Pani Alice ma nowotwór - oznajmił
- Co ma . ? - nie wierzyłam w to co usłyszałam
- Było też prawdopodobieństwo ze jest to ciąża ale po szczegółowych badaniach wykryliśmy że to nowotwór - powiedział
- Mogą się z nią zobaczyć, ? - zapytałam
- Oczywiście tylko proszę długo nie siedzieć - odszedł
Zmierzałam w kierunku sali gdzie leżała Alice. Ona była w śpiączce. Poleciały mi pojedyncze łzy. Weszłam do sali i usiadłam obok niej.
- Alice wiem że mnie nie słyszysz ale nie umieraj nie możesz - powiedziałam przez łzy - Masz tu mnie Niall'a. chłopaków ,mamę i całą rodzinę nie możesz tak nas po prostu nas zostawić - złapałam ją za rękę. Siedziałam u niej bardzo długo do samego wieczora.
- Możesz już iść - powiedziała pielęgniarka - Nic się jej nie stanie - uśmiechnęła się
- Kiedy ona się obudzi, ?  - wstałam z krzesła
- Miejmy nadzieję że jak najszybciej - powiedziała
Kiedy wyszłam ze szpitala byłam kompletnie załamana. Droga ze szpitala zajęła mi 20 minut metrem. Weszłam do domu spojrzałam na telefon tak jak myślałam, kilka nieodebranych połączeń od Liam'a i od Louis'a. Wzięłam telefon Alice a tam około 40 nieodebranych połączeń od Niall'a i 70 wiadomości sms. Miałam dość, poszłam do łazienki wzięłam długi prysznic, przebrałam się w piżamę i poszłam spać.


* Oczami Niall'a *


Po koncercie próbowałem się skontaktować z Alice ale ona w ogóle nie odbierała. Co się stało .? Miałem czarne myśli. Poszedłem do Liam'a.
- Liam . ? - powiedziałem niepewnie
- Tak Niall - poparzył się na mnie
- Kontaktowała się może z tobą Rosy ,. ? - zapytałem
- Nie dzisiaj nie a coś się stało . ? - zapytał
- Nie wiem sam Alice nie odbiera telefonu myślałem że Rosy się odezwała - odszedłem zrezygnowany
- Będzie dobrze - poklepał mnie po ramieniu
- Mam nadzieję - wymusiłem uśmiech
Położyłem się do łóżka. Nie mogłem w ogóle zasnąć, muszę się jak najszybciej skontaktować z Alice lub Rosy. Po kilku minutach w końcu zasnąłem




* Oczami Rosy *


Obudziłam się przed 9 :00. Wstałam wzięłam prysznic i ubrałam się w TO. Włosy związałam w koka i zeszłam na dół. Zjadłam szybko śniadanie, już chciałam wychodzić ale zadzwonił domowy telefon. Szybko podbiegłam i odebrałam.
* Rozmowa telefoniczna *
- Halo , ?
- Boże Rosy nawet nie wiesz jak się cieszę że cię słyszę 
- Niall ,?
- Tak to ja co się stało że Alice nie odbiera telefonu . ? - zapytał
- Ja nie wiem jak mam ci to powiedzieć - bałam mu się powiedzieć
- Rosy mów co się stało - powiedział zdenerwowany głosem
- Ona ona jest w szpitalu - zamilkł - Niall jesteś . ? - zapytałam
- Taak...przyjadę jak najszybciej się da - rozłączył się












* oczami Niall'a *




Kiedy dowiedziałem się że Alice jest w szpitalu czym prędzej pobiegłem do Paul'a powiadomić go że muszę natychmiast do Londynu. 
- Paul , ! - wszedłem do jego pokoju
- Co się stało , ? - zapytał
- Muszę jak najprędzej wrócić do Londynu Alice jest w szpitalu - powiedziałem
- Nie możesz - oznajmił
- Ty nie rozumiesz ja muszę przy niej być , ! - krzyknąłem
- Yyyy no dobrze ale to pierwszy i ostatni raz - zgodził się
- Dziękuję - wybiegłem z pokoju i poszedłem do własnego
Spakowałem potrzebne rzeczy. Już chciałem wychodzić ale Liam mnie zatrzymał.
- Stary a ty gdzie . ? - zapytał
- Do Londynu - wyminąłem go
- Poczekaj - złapał mnie za ramię - Co się stało , ? - zapytał 
- Alice jest w szpitalu muszę jechać do niej - znowu go wyminąłem i wyszedłem z hotelu.Czekało na mnie auto które miało mnie zawieść do Londynu. Spakowałem torbę, wsiadłem i ruszyliśmy. Teraz tylko przede mną około 4 godziny drogi. Postanowiłem się trochę przespać. 


* 4 godzinny później *


- Proszę pana jesteśmy już pod szpitalem - obudził mnie głos kierowcy
- Już , ? dziękuję - wysiadłem - Jak może Pan niech Pan zawiezie tą torbę do naszego domu - powiedziałem
- Dobrze - odjechał 
Wparowałem szybko do tego szpitala jakby się paliło. Szukałem jakiegoś lekarza albo pielęgniarki. Znalazłem szybko podbiegłem.
- Przepraszam gdzie leży Alice Smith - zapytałem pielęgniarki
- A pan z rodziny - popatrzyła na mnie
- Jestem jej chłopakiem - oznajmiłem
- Dwa piętra do góry i na lewo - powiedziała
- Dziękuję - szybko pobiegłem do tej sali

Stałem pod drzwiami były lekko uchylone. Wszedłem po cichu. Ona była w śpiączce , usiadłem obok łóżka i złapałem ją za rękę.

- Alice kochanie jestem tutaj - pocałowałem ją w rękę - Nie zostawiaj mnie proszę tak bardzo cię kocham - łza poleciała mi po policzku 

* Oczami Alice *

Otwierałam po woli oczy. Widziałam tylko białe ściany. Ktoś siedział obok mnie obróciłam lekko głowę, widziałam blond czuprynę i niebieskie oczy. To był mój Niall'er. 
- Niall - wyszeptałam
- Alice - odezwał się
- Gdzie ja jestem, ? - zapytałam
- W szpitalu - powiedział - Jak się cieszę że jesteś cała - pocałował mnie na co ja lekko się uśmiechnęłam - Poczekaj zawołam lekarza - wyszedł. Po chwili wrócił z jakimś lekarzem.
- Jak się Pani czuje - zapytał 
- Myślę że dobrze - powiedziałam 
- To dobrze za dwie godziny przewieziemy Panią na blok operacyjny - powiedział
- Co jaka operacja, ? - zapytał Niall
- Pani Alice ma nowotwór i potrzebna jest natychmiastowa operacja - oznajmił - Za chwilę przyjdzie pielęgniarka i przygotuję Panią do zabiegu - wyszedł
- Niall boję się - łza poleciała mi po policzku
- Cii nie płacz wszystko będzie dobrze - powiedział
- A jeżeli ja umrę - powiedziałam cicho
- Nie wolno ci tak myśleć rozumiesz, będzie dobrze operacja się uda i będziemy szczęśliwi - usiadł na łóżku i mocno mnie przytulił 
- Kocham Cię - powiedziałam 
- Ja ciebie też - pocałował mnie w głowę
- Musi Pan już iść musimy już zabrać Panią - weszła pielęgniarka
- Pamiętaj jestem przy tobie - powiedział i zabrali mnie na blok operacyjny


* Oczami Niall'a *
Teraz muszę już tylko czekać, modlę się o to aby przeżyła. Siadłem w poczekalni. Za chwilę przybiegła Rosy.
- Gdzie ona jest , ? - zapytała zdenerwowanym głosem
- Na bloku operacyjnym - powiedziałem - Musimy czekać - usiadłem na krzesło a Rosy zaraz obok mnie.
Minęła już godzina i dalej nic nie wiadomo. Chodziłem w kółko podenerwowany. 
- Chłopaki . ? A co wy tu robicie ,,? - zapytała Rosy 
- Jak to co przyjechaliśmy wspierać Niall'a i jego dziewczynę zależy nam na nich - powiedział Lou
- Dziękuję - wyszeptałem na co chłopaki się uśmiechnęli 
Minęły następne dwie godziny nadal żadnych wieści nic powoli zaczynałem się martwić o nią.
- No ile można - powiedział zdenerwowany Louis
- Spokojne - uspokajał go Liam
Minęło pół godziny i w końcu wyszedł lekarz...


Ciąg dalszy nastąpi...... 




* no to mamy 39 : D Znowu przerywam w nie odpowiedni momencie. Ale was zaskoczyłam nie z ta chorobą.  A teraz pytanie Czy Alice przeżyje operację, .? Dowiecie się w następnym rozdziale. Cholera jak ja was kocham w poprzedni rozdziale 25 komentarzy aż miło mi się robi. Chłopcy skończyli własnie swoją pierwszą wspaniałą trasę Up All Night i są już obecnie w Londynie cieszy mnie ten fakt. No to teraz czekamy na nową płytę : ) Jak macie jakieś pytania to śmiało piszcie na mojego Twitter'a Paulina456456. No cóż nowy rozdział w piątek albo w sobotę. W nowym rozdziale będę miała dla was ważną wiadomość ale to dopiero w następnym rozdziale no nic to ja was pozdrawiam i życzę miłego czytania Martuu ; 3 *


5 komentarzy = Nowy Rozdział : )

Za wszelkie błędy przepraszam . !

29.06.2012

Rozdział 38 - " Uważaj na siebie "

Przebudziłam się przed 6, nigdy wcześniej tak nie budziłam się ale tej nocy prawie nie mogłam spać. Zwlekłam się z łóżka skierowałam się w stronę łazienki. Wzięłam bardzo długi prysznic po czym ubrałam się w TO , włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Na twarz nałożyłam lekki makijaż i po cichu z pokoju zebrałam książki, które spakowałam do torebki i zeszłam na dół do kuchni. Zjadłam śniadanie i zaparzyłam sobie herbatę było 5 po 7 więc miałam jeszcze sporo czasu.
- A co ty tak wcześnie wstałaś - poczułam jak ktoś mnie łapie
- Musiałam - obróciłam się no i kto to mógł być oczywiście  że Niall
- A gdzie się Pani wybiera , ? - zapytał
- Na uczelnię - oznajmiłam
- Daj mi 10 minut odwiozę cię - szybko pobiegł na górę
Po 10 minutach wrócił i razem wyszliśmy z domu. Droga na uczelnie zajęła nam około 30 minut.
- Przyjadę o ciebie o 16 : 00 i pójdziemy na jakiś obiad - powiedział
- Dobrze - cmoknęła go w usta i wyszłam z auta
- Pa - otworzył okno i pomachał mi
- Paa - uśmiechnęłam się i poszłam w kierunku wejścia na uczelnie.
 Jak na złość zajęcia ciągły się w nieskończonoś. Nie mogłam się w ogóle skupić, kręciło mi się w głowie i jakoś nie dobrze mi było. *Dryyń* Tak nareszcie szybko wybiegłam z sali i skierowałam się w stronę łazienki. Stanęłam przed lustrem i ochlapałam się zimną wodą. Poczułam się już lepiej. Reszta zajęć minęła szybko. Wyszłam przed budynek i szukałam wzrokiem auta Niall'a.
- Jest - powiedziałam pod nosem i skierowałam się w jego kierunku.
- Cześć piękna - pocałował mnie na przywitanie
- Hejj - uśmiechnęłam się
- To co Nados ,? - zapytał
- Z wielką chęcią - odpowiedziałam
W Nado's szybko zjedliśmy obiad i wróciliśmy do domu. Było już strasznie późno, więc kiedy wróciłam od razu skierowałam się ku łazience wzięłam prysznic ubrałam się w piżamę poszłam do łóżka. Zasnęłam natychmiastowo.










* Dwa tygodnie później *


Te dwa tygodnie szybko zleciały dzisiaj całe One Direction wyjeżdża w trasę koncertową po Wielkiej Brytanii i Irlandii. Pierwszy koncert grali już w Londynie teraz przyszła kolej na Liverpool. Niall właśnie zapakował się do tour bus'a.
- Uważaj na siebie - przytulił mnie - Będę tęsknił za tobą - pocałował mnie w głowę
- Ja za tobą też - przytuliłam go mocniej
- Kocham Cię - wyszeptał mi do ucha 
- Pamiętaj że ja ciebie też możesz zawsze do mnie dzwonić - pocałowałam go 
- Niall musimy już jechać - krzyknął Paul
- Muszę już iść - oznajmił ze smutkiem, ostatni raz mnie pocałował i odszedł
Myślałam ze zaraz się tam rozkleję, dobrze że była ze mną Rosy bo nie wiem jakbym sobie bez niej poradziła. Kiedy już odjechali poszłam do pokoju, położyłam się i zasnęłam. Przebudziłam się gdzieś około 2 w nocy bo zrobiło mi się niedobrze. Wstałam i zeszłam na dół do kuchni. Z lodówki wyciągnęłam wodę wzięłam łyk, czułam jak moje nogi robią się z waty, opadałam na ziemię, miałam ciemno przed oczami w tym momencie urwał mi się film.




* Oczami Rosy * 


Kiedy wstałam rano, od razu zeszłam na dół do kuchni sprawdzić czy Alice już wstała. Znalazłam Alice bladą która leżała na ziemi, momentalnie podbiegłam do niej sprawdzić czy oddycha, na szczęście oddychała. Zadzwoniłam po pogotowie które przyjechało po 5 minutach. Nałożyłam na siebie jakieś stare dresy i pojechałam razem z nią do szpitala. W szpitalu od razu zawieźli ją na oddział intensywnej terapii nie wiem czym to było spowodowane. Czekałam w poczekalni kilka godzin aż w końcu wyszedł lekarz.
- Co jej jest , ? - podbiegłam do niego



* no to mamy już 38 . Ale miła jestem że przerwałam w takim momencie. Od razu przepraszam że taki krótki ale brak pomysłu. Co dolega Alice ,. ? Czy Rosy powiadomi Niall'a . ? Czy Niall zrezygnuje z trasy i przyjedzie do Alice. ? Jak z tym wszystkim pogodzi się Niall i cały zespół . ? Dowiecie się czytając nowy rozdział. Mamy wakacje wakacje ale wiecie co nie cieszę się jakoś będzie brakować mi mojej klasy przez te dwa miesiące. Wiecie już pomału kończą mi się pomysły i planuję zakończyć na rozdziale 40 lub 41 jeszcze zobaczę. Nadal nie wiem jakie zakończenie może ktoś mi pomoże i powie. Dobra nie będę was zanudzać , nowy rozdział dodam w poniedziałek lub we wtorek jak powtarzam to cały czas zależy to kochani od was . Pozdrawiam Martuu ; 3

No to 5 komentarzy = Nowy rozdział : D . !

Za błędy przepraszam. !



26.06.2012

DZIĘKUJĘ ♥

Wiecie co kocham was jak cholera. ! Dziękuję dziękuję za ponad 20 tyś wyświetleń to cudowne uczucie widzieć że wchodzi tyle osób i czyta to jestem wam ogromnie wdzięczna za to ze poświęcacie swój czas na czytanie tego. Mam nadzieję że jak skończę tego bloga, tak samo polubicie drugiego który mam w planach założyć. Dziękuję za każdy komentarz, za każde ciepłe słowo za wszystko , ! Na początku myślałam że nikt nie będzie czytał komentował, odwiedzał a tu takie wielkie zaskoczenie. Cieszę się że założyłam tego bloga, kilka razy zastanawiałam się nad usunięciem ale wasze motywujące komentarze dają mi siłę aby dalej pisać. Prowadzę bloga od kwietnia a dokładnie od 3 kwietnia i odwiedziło go tyle osób. Ta pewnie wielu z was myśli inne osoby osiągnęły to w miesiąc albo kilka dni ale ja i tak jestem dumna z was i siebie. Raz na lekcji Pani od polskiego złapała mnie jak piszę dla was rozdział i wiecie co mi powiedziała " Żebym nie zmarnowała talentu." , po tych słowach zrobiło mi się ciepło na sercu, może nie pisze idealnie ale staram się jak najlepiej. Każdy komentarz który widzę pod rozdziałem to zawsze się uśmiecham. Do osób które zostawiają linki do blogów swoich ja je czytam i są naprawdę wspaniałe tylko czasem nie mam siły napisać komentarza, ale obiecuję nadrobię zaległości. Dzisiaj liczba wyświetleń ogromnie mnie zadowoliła bo ponad 1089 wyświetleń jeszcze nigdy nie miałam aż tylu. Wiem że jest dużo o wiele lepszych blogów od mojego ale ja jestem zadowolona z niego i podoba mi się. Na sam koniec jeszcze raz dziękuję za wszystko nawet nie wiecie jak was kocham, !

Pozdrawiam was Martuu ; 3

Informacje o statystykach . !
Odbiorcy :
Polska 18 859
Wielka Brytania : 271
USA : 216
Rosja : 110
Włochy : 81
Szwecja : 56
Holandia : 35
Irlandia : 39
Niemcy : 51
Norwegia : 41
Australia : 58
Hiszpania : 52
Węgry : 38
Czechy : 5
Belgia : 6
Kolumbia : 2
Finlandia : 3
Indonezja : 4
Rumunia : 3
Malezja : 5

Opublikowane komentarze : 306
Obserwatorów : 36


 Na sam koniec piątka wspaniałych . !